"To był mocny odcinek na koniec rajdu. Na początku mnóstwo kamieni więc uważaliśmy na opony. Potem trudna nawigacja i końcówka odcinka po wydmach, które też nie należały do najłatwiejszych - mówi Kuba Przygoński. - Za jedną z wydm trafiliśmy na skałę i uderzyliśmy w nią na tyle mocno, że mało brakowało, a byśmy dachowali. Ale jesteśmy na mecie więc to najważniejsze. Jutro ostatni etap Dakaru. Jedziemy w mocnej ekipie więc cały czas musimy być czujni".

Czytaj więcej...